Syreny hominidy czy naprawdę żyją w oceanie

O spotkaniach z syrenami informowali już starożytni żeglarze. Rysowali na swoich mapach dziwnie stworzenia wyglądem przypominające istotę podobną do człowieka z rybim ogonem. Taki wizerunek syren znany był przez większość ludów zamieszkujących na różnych kontynentach. Dzieła sztuki z tego okresu często przedstawiały rzeźby i rysunki morskich istot w dokładnie w ten sam sposób. Czy jest to tylko dziwny zbieg okoliczności, a może fakt, że syreny istniały naprawdę.

Syrena w oceanie

Starożytna sztuka a syreny

Niezależnie skąd pochodziła, każda figurka miała ludzką twarz, ręce i owalne rybie ciało zakończone ogonem. Przecież w tych czasach żadna tych nacji nie miała pojęcia o swoim istnieniu. Niektóre starożytne dzieła z syrenami, często przedstawiały pewien rodzaj broni, którą stwór trzymał w ręku. Broń podobna była do włóczni lub harpuna zakończonym ostrym grotem.

Istnieje wiele historycznych źródeł, które bardzo podobnie przedstawiają syreny, co ciekawe identyczne wizerunki postaci, znajdowano w różnych miejscach na Ziemi. Przedstawiały one dokładnie taki sam obraz "zwierzęcia" niezależnie od grupy etnicznej czy wierzeń kulturowych. Na podobne opisy możemy natrafić w kronikach Wikingów. W rycinach występują wzmianki z wypraw morskich Wikingów, gdzie opisywano spotkania z hominidami pływającymi wokół statków, które uzbrojone były w drewniane harpuny.

Syrena i niemiecka ekspedycja

Wzmianki o syrenach morskich pojawiły się w dzienniku Georga Wilhelma Stellera niemieckiego przyrodnika. Podróżnik w 1741 roku przemierzał Ocean Spokojny i opisał hominida morskiego, który przypominał wyglądem krzyżówkę małpy z psem i rybim ogonem. Według relacji kapitana oraz świadków, tajemnicza hybryda również pływała wokół statku, który transportował członków ekspedycji. Podróżnik dzielił się swoją opowieścią, ze wszystkimi, lecz nikt nie brał jego słów na poważnie.

Większość słuchaczy uznała Wilhelma Stellera za niepoczytalnego, twierdzili że zwariował podczas długiej podróży morskiej. Nawet dziś mało kto uwierzy, że znane syreny z legend i bajek, mogły kiedyś żyć w głębokich otchłaniach oceanu.

Co zobaczyła grupa badawcza

Spotkanie z podobnym osobnikiem przeżyła załoga batyskafu, która na zlecenie islandzkiego rządu badała w dnie oceanu zasoby złóż ropy i gazu. Podczas prac na dużej głębokości ok 1000 metrów, pracownicy usłyszeli dziwne odgłosy, które dochodziły gdzieś z głębin. Doświadczeni w rozpoznawaniu dźwięków, dokładnie znali te, które wydają ssaki morskie. Jednak to co usłyszeli nie potrafili rozpoznać, więc postanowili to sprawdzić.

Przy kolejnej próbie włączyli kamerę i zaczęli nagrywać. W pewnym momencie do szyby batyskafu przypłynęła dziwnie wyglądająca postać, popatrzyła na załogę i szybko zniknęła w otchłani morskiej. Zszokowana załoga postanowiła upublicznić ten film. Zwrócili się do stacji telewizyjnej Animal Planet, gdzie został wyemitowany dla szerszej publiczności. Materiał filmowy wyświetlono zatytułowany:„Syreny: nowe dowody istnienia”.

Jak twierdzi Torsten Schmidt duński geolog morski jeden z twórców filmu - że na tej głębokości, gdzie poza światłami z łodzi panuje absolutna ciemność oraz ogromne ciśnienie wody, żyją tylko wyjątkowo silne organizmy. Torsten też dodał, że Rząd Islandzki uciszył ich wnioski o kontynuację badań, ponieważ rozgłos może to mieć negatywny wpływ na dalsze poszukiwania ropy. Na życzenie koncernu stacja telewizyjna oświadczyła, że zarejestrowany obraz jest montażem, co nie powstrzymało rozwinięcia dyskusji o istnieniu syren w oceanie.

Przypadkowi ludzie widywali stwory morskie

Doniesienia o podobnych przypadkach są częste. Oświadczenia ludzi, którzy twierdzą, że widzieli dziwnie wyglądające morskie zwierzęta, są jednoznaczne i to co widzieli do złudzenia przypomina pół człowieka pół rybę. Często stwory spotykano na plażach, prawdopodobnie wyrzucone zostały przez sztormowe fale na brzeg.

Według opisów naocznych świadków, ciała syren są pokryte łuskami, między palcami mają błony i zamiast nóg posiadają rybią płetwę. Długość ciała ok 4 metrów, smukłej budowy, czaszka kształtem przypominająca ludzką z dużymi czarnymi oczami. Sprawa syren nabrała ogromnego rozgłosu i zajęli się nią Kryptozoolodzy.

Co na ten temat twierdzą naukowcy

Zdaniem naukowców - jeśli syreny istnieją naprawdę, to mogą być brakującym ogniwem w ewolucji człowieka. Sugerują, że morskie człekokształtne zwierzę, może być odmianą małpy, która zamieszkiwała lub zamieszkuje nadal rozmaite akweny. Naukowcy uważają, że pojawiające się w źródłach historycznych i legendach informacje na temat syren nie były zatem bezpodstawne.

Zgodnie z teorią, która została przedstawiona  przez kryptozoologów, żyjące w czasach prehistorycznych małpy ewoluowały w dwóch kierunkach. Pierwszy dał początek hominidom, drugi doprowadził do powstania małpy, która z powodzeniem przez pewien czas funkcjonowała w przestrzeni wodnej.

Istnieją znaczące różnice pomiędzy nami i innymi naczelnymi, ale wiele cech dzielimy z ssakami morskimi jak błony pomiędzy palcami, których inne naczelne nie mają, a także warstwy podskórnej tkanki tłuszczowej, czy utrata owłosienia na ciele. Przecież my ludzie też potrafimy instynktownie pływać i kontrolować w wodzie swój oddech.

Film na którym ekipa badaczy zarejestrowała na dużej głębokości dziwnego stwora przypominającego syrenę.

Wideo: 

Dodaj komentarz