Muzyka węgierskiego kompozytora doprowadzała ludzi do samobójstw

Węgierski artysta Rezső Seress stworzył iście upiorny utwór noszący wdzięczną nazwę "Gloomy Sunday - Smutna niedziela". Skomponowana przez Węgra muzyka, choć zapewne miła dla ucha to okryła się bardzo złą sławą. Przesądni twierdzą, że muzykowi podczas pisania utworów, nuty podpowiadał sam diabeł. Melancholijne melodie szalonego kompozytora opowiadają o nieszczęśliwej miłości, smutku i tęsknocie po dłuższym słuchaniu źle wpływały na psychikę ludzką.

Rezso Seress
Rezső Seress węgierski kompozytor twórca utworu "Gloomy Sunday-Smutna niedziela"

Podobno każdy kto słuchał jego utworów po jakimś czasie zaczynał myśleć o samobójstwie lub z niewyjaśnionych okolicznościach odbierał sobie życie. Niechlubnym i za razem najsłynniejszym utworem Seressa jest „Gloomy Sunday”.

Dzieło powstało w 1933 roku i w niedługim czasie wywołał falę samobójstw. Według krążących hipotez, każdy kto słuchał Smutnej Niedzieli, prędzej czy później podejmował próbę samobójczą. Podobno tylko na samych Węgrzech miało odebrać sobie życie ponad 100 osób.

O szaleńczej twórczości węgierskiego kompozytora rozpisywały się czołowe europejskie gazety. Artykuły ukazywały się w niemieckich, włoskich, francuskich i szwajcarskich czołowych gazetach. Napisano na ten temat aż 278 artykułów. Po publikacjach uznano, że twórczość Seressa uchodzi za iście szarlatańską, a w czasach komunizmu zabroniono muzykowi występować publicznie.

Sytuacja zmieniła się, gdy na Węgrzech rozluźniono swobody mieszkańców i władze zezwoliły Seressowi na ponownie występy przed publicznością. Ostatnim miejscem, w którym można było posłuchać kompozycji kontrowersyjnego muzyka była restauracja Kispipa w Budapeszcie. Grał tam do ostatnich swoich dni, ponieważ w 1968 popełnił samobójstwo skacząc z balkonu.

Wideo: