Harold Camping amerykański kaznodzieja przepowiada koniec świata

Reklama

Istnieje wiele proroctw o nadejściu końca cywilizacji, lecz przepowiednie amerykańskiego pastora należą do najbardziej ciekawych. Według wizjonera nasz czas na matce Ziemi, za kilka miesięcy dobiegnie końca. Sąd ostateczny zacznie się 21 maja 2011 roku i potrwa przez 153 dni; zginie wtedy siedem miliardów ludzi – zapowiada Harold Camping, 89-letni amerykański kaznodzieja. Wcześniej uratuje się, czyli pójdzie do nieba, zaledwie 200 milionów ludzi. Inne znane na świecie przepowiednie dają nam niewiele więcej czasu – największe zmiany łączą zwykle z rokiem 2012 i nieco późniejszymi latami. Ale także nie szczędzą nam strachu.

Harold Camping głosi, że jest pewny swojej przepowiedni. Opiera ją na Biblii i wyliczeniach matematycznych. Twierdzi, że udało mu się opracować formułę matematyczną, która pozwala zinterpretować proroctwo ukryte w Piśmie Świętym. Dzięki temu kilka lat temu odkrył datę końca świata, który nastąpi w sobotę 21 maja 2011 roku.

Zdaniem Campinga tekst Biblii został podyktowany przez Boga i każde słowo, a także każda liczba ma w nim duchowe znaczenie. Amerykański kaznodzieja zauważył, że niektóre liczby pojawiają się tam, gdzie poruszane są określone tematy. I tak liczba pięć oznacza pokutę, dziesięć pełnię, a siedem niebo. A potem wystarczy policzyć, tyle tylko, że trzeba wiedzieć jak, a on wie.

Wierni, którzy słuchają jego kazań, z krzeseł jednak nie spadają i ze spokojem przyjmują zapowiedź końca świata. Wierzą bowiem duchownemu, a zginie tylko ten, kto w jego wyliczenia wątpi.

Tak więc początek końca świata nastąpi 21 maja 2011 roku. Właśnie wtedy uratuje się tylko 200 milionów ludzi, którzy zostaną zbawieni i wzięci do nieba. Ma to nastąpić o godzinie 12 czasu jerozolimskiego, kiedy wszędzie na Ziemi ma być ten sam dzień – wspomniany 21 maja.

Kto nie zostanie zbawiony, będzie podlegał śmiertelnym prawom trwającego 153 dni sądu ostatecznego, który będzie piekłem dla prawie siedmiu miliardów ludzi. Nikt z nich nie dożyje do 22 października bieżącego roku.

Wyznawcom przepowiedni Campinga nie przeszkadza fakt, że kaznodzieja już raz prorokował koniec świata – na 6 września 1994 r.

Wówczas jego zwolennicy zebrali się w Alameda w Kalifornii i czekali na powtórne nadejście Chrystusa. Nic takiego nie nastąpiło, a Harold Camping wyjaśnił, że nastąpił błąd w obliczeniach. Kolejne lata spędził na nich i rozwijaniu swojego przedsiębiorstwa medialnego, które zapewniło mu jeszcze
większy rozgłos.

– Jesteśmy teraz tłumaczeni na 48 języków, nadajemy transmisje nawet do Chin. Jak byłoby to możliwe bez miłosierdzia bożego? – pytał w czasie jednego z publicznych wystąpień .

Proroctwa Majów

Świat nienawiści i materializmu zakończy się w sobotę, 22 grudnia 2012 roku, a zarazem nastąpi koniec wszechobecnego strachu. W tym dniu ludzkość będzie musiała dokonać wyboru między zaniknięciem jako gatunku przekonanego o tym, że zagraża zniszczeniem Ziemi, albo dokonać ewolucji w kierunku harmonijnej integracji z całym Wszechświatem, pojmując i uświadamiając sobie, że wszystko żyje i że jesteśmy częścią tej całości oraz że możemy istnieć w nowej epoce światła.

Tak interpretują dawne przekazy zwolennicy proroctw starożytnych Majów. Indianie ci posługiwali się dwudziestoma systemami kalendarzowymi. Każdy służył innemu celowi, ale wszystkie długie rachuby kończą się 22 grudnia 2012 r. Według Majów w tym dniu domkną się wszystkie wielkie cykle, a Układ Słoneczny po 26 tysiącach lat wróci do centrum galaktyki, co w praktyce ma oznaczać przebiegunowanie kuli ziemskiej, a więc nagłe zmiany klimatyczne oraz potop ogarniający znaczną część ziemskiego świata.

Oczywiście można powiedzieć, że lud, który nie wywróżył własnej zagłady, nie mógł przewidzieć końca całego świata. Trudniej jednak zignorować proroctwa Biblii i czarnowidztwo naukowców, niejako potwierdzające przepowiednie Majów.

Wojna, kometa lub potop

W 1994 r. grupa izraelskich badaczy rozszyfrowała bowiem dane ukryte w treści Biblii. Wyniki badań statystycznych sekwencji liter w starotestamentowej księdze wykazały, że zawarto tam trafne przepowiednie dotyczące naszych czasów. Znawcy tematu twierdzą, że nieznany autor proroctw zakodowanych w Biblii przewidział koszmar drugiej wojny światowej, eksplozję bomby atomowej w Hiroszimie i geniusz Einsteina.

Zaszyfrowany przekaz podaje też konkretne daty największego zagrożenia zagładą: w roku 2012 ludzkość może wyginąć na skutek wojny atomowej oraz zderzenia komety lub asteroidy z Ziemią.
Ta ostatnia możliwość nie jest zupełnie nierealna, bo w 2001 r. odkryto asteroidę o średnicy 300 m. Nazwano ją 2001 YB5, Astronomowie uznali ten obiekt za potencjalnie niebezpieczny, gdyż nawet minimalna zmiana kur-su może skierować go na Zie-mię. Asteroida ta wciąż krąży w pobliżu naszej planety. Według naukowców szczególnie zagrozi Ziemi w 2012 roku, a tę datę podaje właśnie kalendarz Majów.

Grozi nam też potop. Jego przyczyną może być efekt cieplarniany. Topnieje większość arktycznego lodu. Według dr. Stefana Rahmstorfa z Instytutu Badań Klimatycznych w Poczdamie może dojść do podniesienia poziom wód w oceanach o ponad 1 m. Wówczas pod wodę poszłoby wiele wysp, znaczne obszary Bangladeszu i Florydy, a także portowe miasta w wielu rejonach globu.

Nigdy też nie było tylu rakiet i reaktorów jądrowych. W 2006 r. działało ponad 440 reaktorów. Skutki awarii takich obiektów mogą być bardzo groźne dla świata. Przybywa także państw dysponujących bronią masowej zagłady. Realna więc staje się możliwość użycia głowic jądrowych przez terrorystów lub władze jakiegoś nieobliczalnego kraju.

Apokalipsa i kraj wybrany

Mniej dokładnie datę końca określa XII-wieczna przepowiednia św. Malachiasza, jednak i według niej nastąpi on wkrótce. Tekst składa się 112 krótkich łacińskich zdań opisujących papieży oraz niektórych antypapieży. Ostatnią osobą w przepowiedni Malachiasza jest Piotr Rzymianin, którego pontyfikat zakończy się zniszczeniem Rzymu. Według tego proroctwa koniec świata przyjdzie, gdy wyczerpie się lista papieży, a ostatnim z nich będzie następca Benedykta XVI. Potwierdzają to skomplikowane obliczenia badaczy.

Jednak nie wszystkie proroctwa są katastroficzne dla wszystkich nacji. Słynny polski zakonnik Czesław Klimuszko, który przepowiedział, że Karol Wojtyła zostanie papieżem, wielokrotnie mówił, że Polskę czeka przebiegunowanie i totalna, ale relatywnie korzystna zmiana klimatu.

Radził, żeby nie wyjeżdżać z naszego kraju. Uważał, że Polska ma wspaniałe położenie i jest jednym z nielicznych miejsc, w których ludzie podczas zbliżających się zmian klimatycznych i wojen ucierpią najmniej.

– Przyjdzie taki czas, że w Polsce będzie ciepło jak na równiku, a za waszymi ok-nami będą rosły owoce południowe – przepowiadał.

Ojciec Klimuszko wskazywał także Polskę jako kraj, od którego wyjdzie sygnał, który zmieni cały świat. Nie precyzował tego, ale wspominał, że Polska to wyjątkowo ważny kraj, z którego będą pochodzili ludzie mający największy wpływ na zmiany światowe. Mówił także, iże myśl z Polski będzie promieniowała na cały glob. Radził, żeby być optymistą i w ogóle nie brać pod uwagę, że kiedyś nastąpi koniec świata.

Total votes: 0