Atak Rosji na Polskę

Prawdopodobnie atak rosyjskich sił zbrojnych na Polskę, zacznie się w rejonach granicznych Obwodu Kaliningradzkiego, Białorusi oraz Ukrainy. To właśnie na tych terenach, nasi obywatele usłyszą odgłosy lecących samolotów, helikopterów, huk rakiet i ryki czołgów. Na początku rosyjskiej inwazji wybuchnie panika, a nieliczne służby graniczne będą sparaliżowane ze strachu i absolutnie nie skuteczne. Zanim nadejdzie odsiecz to Białoruskie i Rosyjskie oddziały szybkiego reagowania wedrą się kilkanaście kilometrów wgłąb Polski zajmując strategiczne pozycje.

Rosyjscy separatysci w Donbacie

Tak zacznie się realizacja rosyjskiego planu kampanii wojennej pod kryptonimem "Zimowa Burza". Plan ataku narodził się dużo wcześniej niż wybuch protestów na kijowskim Majdanie. Putin i jego doradcy, gdy tylko nadarzyła się okazja na Ukrainie, umiejętnie ją wykorzystują i swoimi działaniami sprawdzają reakcje zachodu.

Wspieranie separatystów na Ukrainie jest niczym innym jak sondowaniem przyszłej reakcji NATO na dalsze akcje militarne w Europie Środkowej. Putin od samego początku konfliktu ukraińskiego, celowo drażnił Zachód, aby ten odpowiedział sankcjami ekonomicznymi, żeby mieć pretekst do jawnego przerzucenia na zachód Rosji kolejnych dywizji pancernych.

Według Kremla jest to odpowiedz na sankcje ekonomiczne. Waszyngton sądzi, że takie jawne, wręcz widowiskowe przerzucanie wojsk do Kaliningradu to jedynie retoryka wojenna i pohukiwania wściekłego na sankcje Putina, a prawda jest zupełnie inna.

Rosyjska agresja była zaplanowana kilka ruchów do przodu i przygotowywana wyjątkowo starannie, co dziwne, że takie ruchy wojsk nie wzbudzają podejrzeń NATO i nie ma żadnej reakcji. Dla Rosjan dobrą porą na rozpoczęcie dalszych działań wojennych może być okres Bożego Narodzenia. Wtedy z nad Atlantyku nadciąga głęboki niż, zapowiadający znaczne załamanie pogody w całej Europie. Dlatego w tym okresie może paść rozkaz dla armii Putina, żeby ruszyć i zająć błyskawicznie pół Europy. Zimowa aura dodatkowo utrudni kontrofensywę i może całkowicie zdezorganizować przygotowania obronne, szczególnie, że główne siły uderzeniowe NATO  muszą dopłynąć, lub dolecieć z Ameryki.

Każdy taktyk doskonale wie, że wielkich kampanii wojennych nie zaczyna się zimą. Jest to trudny i niesprzyjający okres, bardzo spowalnia szybkość przemieszczania się wojsk i zaopatrzenia, co daje przewagę broniącym się. Lecz w przypadku Rosjan, zalety zimowej ofensywy ogromnie przeważają nad w/w utrudnieniami. Żołnierze rosyjscy są lepiej przygotowani do funkcjonowania w tak trudnych mroźnych warunkach, niż wygodni Europejczycy czy Amerykanie.

Zima i kapryśna aura dosłownie paraliżuje ruch lotniczy, co w przypadku wojsk rosyjskich jest atutem, a dla sił obronnych NATO strzałem w kolano. Obecnie większość nowoczesnych armii koncentruje się na walkach z powietrza, więc najwięcej pieniędzy z budżetów pochłania lotnictwo, które mogłoby zostać całkowicie zneutralizowane w przeciągu kilku tygodni.

Inaczej jest z rosyjskimi rakietami czy artylerią przeciwlotniczą - ich broń nie jest aż tak uzależniona od kapryśnej zimowej pogody, choć toporna działa w każdych warunkach doskonale. Rosyjscy generałowie dobrze wiedzą , że niewielkie mrozy, wiatr czy śnieżyce, skutecznie paraliżują całą infrastrukturę lotniczą i bez jednego wystrzału można osiągnąć zamierzone cele.

Po zajęciu bojowych pozycji na terytorium Polski, kolejnym etapem będzie zbombardowanie elektrowni, magazynów gazu i ropy, lotnisk i innych kluczowych węzłów komunikacji. Mieszkańcy miast pogrążą się w ciemnościach, zapanuje chaos, a schorowani i zziębnięci ludzie nie będą w stanie normalnie funkcjonować.

Brak paliw i elektryczności podczas działań wojennych, wiąże się z nieczynnymi sklepami, brakiem żywności, brakiem usług bankowych, zamkniętymi urzędami czy problemami w szpitalach, do których ciągle będą dowożeni ranni cywile i żołnierze z frontu. Cały kraj przestanie tak naprawdę istnieć, będzie tylko słychać odgłosy wybuchów i strzałów.

Warto przypomnieć ile w skali roku wydają na uzbrojenie największe militarne potęgi świata, Polska oczywiście nie klasyfikuje się :

Wydatki na zbrojenia:

1.USA 663mld USD

2.Chiny 98mld USD

3.UK 69mld USD

4.Francja 65mld USD

5.Rosja 61mld USD

Z wyliczeń wynika, że wszystkie kraje NATO wydają 16 razy więcej na uzbrojenie niż cała Rosja.

Populacja ludności:

1.Stany Zjednoczone Ameryki - 350 mln obywateli

2.Unia Europejska łącznie - 550 mln obywateli

Co razem daje prawie miliard obywateli

3.Federacja Rosyjska - 150 mln obywateli

Gospodarka:

1.Cała Unia Europejska łącznie jest uważana za największą gospodarkę świata, następną potęgą są USA

2.Natomiast gospodarka Rosji jest porównywalna z gospodarką Włoch, więc w porównaniu do gospodarek USA i UE to kropla w morzu potrzeb.

Inwazja Rosji na Polskę jest bardzo realnym scenariuszem, chociaż Rosjanie i tak wiedzą, że w wojnie totalnej są na straconej pozycji, co nie zmienia faktu, że ich potencjał i możliwości militarne, spokojnie pozwolą błyskawicznie zająć spory kawał Europy, a siły zachodu prawdopodobnie nie będą aż tak mocno się angażowały w ten konflikt.

Oczywiście ofiary będą ogromne po jednej jak i po drugiej stronie, lecz to wszystko jest wliczone w bilans strat i zysków. Przy tak miażdżącej dysproporcji sił, Rosjanie nie mają najmniejszych szans na wygranie wojny totalnej z cały zachodnim światem i zdają sobie z tego doskonale sprawę. Wojenne zakusy wojsk Putina, mogą zakończyć się na brzegu rzeki Ren, po czym jak to już często bywało, politycy rosyjscy wspaniałomyślnie zaproponują zachodowi powrót nad Odrę i nową Jałtę.

Skutek takiego posunięcia był by opłakany dla nas. Polska straci niepodległość całkowicie, będziemy pozbawieni raz na zawsze własnej namiastki samodzielności. Ci co przeżyją zostaną zrusyfikowani i będą musieli przyjąć obywatelstwo Rosyjskie. 

Tym razem los Polski i Polaków będzie definitywnie przesądzony, ponieważ Rosjanie nie popełnią kolejny raz tego samego błędu, pozostawiając kogokolwiek z Obywateli Polskich przy życiu. To samo stanie się z krajami bałtyckimi, Czechami, Słowacją, Węgrami, Rumunią, Bułgarią i być może Grecją. Zapewne te wszystkie państwa zostaną sprzedane w zamian za wycofanie się wojsk rosyjskich z ziem Niemieckich na rzecz nowego żelaznego traktatu pokojowego.

Można gdybać ,że Rosjanie nie będą w stanie zaatakować Polski oraz dalszej części Europy, ponieważ boją się ataku jądrowego ze strony NATO. Nie ma raczej takiej opcji- jak pamiętamy z historii Niemcy czy Japonia w czasach II Wojny Światowej dysponowały obszernym arsenałem śmiercionośnej broni chemicznej i bakteriologicznej, mimo prowadzonych działań wojennych, żadna ze stron nie użyła tych środków, wybierając wojnę konwencjonalną.

Dlatego i w tym przypadku stosunkowo krótka Rosyjska zimowa kampania, której cele byłyby ograniczone, nie skłonią żadnego mocarstwa do odpalenia rakiet jądrowych. Rosjanie to doskonale wiedzą, a teraz na Ukrainie jedynie testują cierpliwość zachodnich polityków i ich podatność na ustępstwa, tym samym szykując grunt pod inwazję na Europę Środkową i Wschodnią.

Dodaj komentarz